Cudzą reklamę rozbierasz w trzy minuty. Przy swojej siedzisz godzinę i kończysz na tym samym akapicie, od którego zaczęłaś.
Dwie różne umiejętności i druga nie wyrasta sama z pierwszej. Można znać siedem myśli na pamięć i nadal produkować teksty, które je mają - a mimo to nie działają.
Bo między „wiem, czego brakuje” a „umiem to dopisać” stoi trzydzieści minut, których nikt nigdy nie kazał Ci przesiedzieć przy kartce.

Bo sama sobie nie każesz przesiedzieć tych trzydziestu minut. Zawsze znajdzie się pilniejsza rzecz, a tekst pójdzie w świat taki, jaki wyszedł za pierwszym razem - i znowu nie zadziała, i znowu nie będzie wiadomo dlaczego.
Cały tekst od zera, ręcznie, na czas, przy świadkach. A potem rozpiszesz go na tabelę i zobaczysz, że wyszło co innego, niż zapowiedziałaś w briefie u góry kartki.
Ten rozjazd ma połowa sali. Tego nie da się przeczytać.

Po lewej etykieta. Po prawej scena - z przedmiotem, porą dnia albo cudzym zdaniem w środku. Przewiń i sprawdź, na które reagujesz.
Masz problem z granicami.
Znowu powiedziałaś „tak”, chociaż całą sobą chciałaś powiedzieć „nie”.
Nie potrafisz odpuścić.
Poprawiasz po kimś załadowaną zmywarkę. W milczeniu.
Odkładasz siebie na koniec.
Obiad jesz na stojąco, o piętnastej, nad zlewem.
Czujesz się niewidzialna.
Mówisz coś na zebraniu. Cztery minuty później ktoś mówi to samo i wtedy sala kiwa głową.
Boisz się zmiany.
Wizytówka firmy leży w szufladzie od lutego. Nikomu jej nie wysłałaś.
Żyjesz cudzym planem.
Otwierasz kalendarz w niedzielę wieczorem. Nie ma w nim ani jednej rzeczy, którą wpisałaś sama.
Każda karta to jedno ćwiczenie z limitem czasu. Kliknij, żeby zobaczyć, co będziesz wypełniać.



Jednego dnia albo w dwóch częściach po trzy godziny. Materiał ten sam, prowadzi się inaczej.
Protokół redakcji blokuje dwa najczęstsze sposoby psucia cudzego tekstu: przepisanie go po swojemu i powiedzenie „fajne”. Każda uwaga ma numer myśli. Bez numeru nie wchodzi.

Wychodzisz z tekstem, nie z notatkami o tekście.
997 zł
Sześć godzin, jednego dnia albo w dwóch częściach. Grupa do ośmiu osób. Zapytaj o najbliższy termin.
Wychodzisz z tekstem i z umiejętnością redagowania cudzego tak, żeby autorka się nie zamknęła.
Wahasz się między tym a trzygodzinnym? Standard uczy rozpoznawać, rozbudowany uczy pisać.
Do wyboru: sześć godzin jednego dnia albo dwa razy po trzy. Materiał jest ten sam, prowadzi się inaczej - przy dwóch częściach dochodzi zadanie domowe między nimi.
Nie. Część pierwsza zawiera cały standard, więc rozbudowany jest zamknięty w sobie.
Rolą. Standard uczy rozpoznawać cudze awarie, rozbudowany uczy pisać i redagować. Dodatkowe trzy godziny to nie przedłużenie, tylko zmiana zadania.
Zestaw kroków, które blokują dwa najczęstsze sposoby psucia cudzego tekstu: przepisanie go po swojemu i powiedzenie „fajne”. Każda uwaga ma numer myśli. Bez numeru nie wchodzi.
Cały tekst od zera, trzydzieści minut, na czas, przy świadkach. Potem rozpisujesz go na tabelę i sprawdzasz, czy wyszło to, co zapowiadałaś w briefie.